Blog Foto Bajki

Into the wild

Był sobie pewien film o nieadekwatnym (ale skądinąd wdzięcznym) polskim tytule “Wszystko za życie”. Taka historia o chłopaku, który wpadł na bardzo hipsterski pomysł samotnej wyprawy na Alaskę. Po prostu pewnego dnia stwierdził, że nie potrafi już dłużej żyć w aktualnej rzeczywistości. Sukcesy, które osiągał oraz świetlana przyszłość, która się przed nim rozciągała – wszystko to uznał za mało wartościowe. Życie pustelnika w zgodzie z przyrodą – to jest to!
Nie wszystkie historie kończą się jednak tak samo jak te, o których możemy poczytać dziś na coraz popularniejszych blogach o alternatywnym stylu życia…
Jak sama nazwa wskazuje, alternatywny styl życia jest alternatywny, tzn. możliwy, ale niekonieczny lub nie dla wszystkich. Odkąd wszelkie alternatywne sposoby na życie stały się modne czy gloryfikowane, uważa się, że to jedyna i najwłaściwsza odpowiedź na pustkę w naszym przeżartym wyimaginowanymi potrzebami życiu. Masz problem ze sobą? Rzuć wszystko i wyjedź w Bieszczady albo najlepiej do jakiegoś Nepalu. Zacznij medytować, uprawiać jogę, zrób sobie tatuaż, bądź asertywny, naucz się sztuki olewania. Półki sklepowe uginają się od poradników tego typu. Wszystkie one mówią prawdę. Problem polega na tym, że kiedy mędrzec wskazuje na księżyc, tylko głupcy patrzą na jego palec. No i ludzie właśnie na ten palec patrzą. A potem płaczą: “Nie stać mnie. Nie mogę, mam rodzinę. Boję się. Już nigdy nic się nie zmieni.”

Natknęłam się kiedyś na komentarz pod jednym z wpisów bardzo popularnego, alternatywnego bloga. Komentarz jakich wiele w takich miejscach, coś typu: “Wow, ale wam zazdroszczę tego szczęścia.”  Odpowiedź autora bloga była wręcz miażdżąco racjonalna. Brzmiała mniej więcej: “Jeśli włożysz odpowiednią ilość sił, zaangażowania, czasu, potu i krwi to też możesz mieć takie szczęście.”
Oto przykład filozofii człowieka, który realizuje to, czego pragnie. Po pierwsze dlatego, że WIE, czego pragnie, a po drugie nigdy NIE oczekiwał czegokolwiek, co by mu pomogło to pragnienie zrealizować. Po prostu zakasał rękawy i działał.
Jeśli nie przestaniemy patrzeć na palec mędrca, jeśli będziemy imaginować siebie w tej lepszej, alternatywnej rzeczywistości gdyby tylko to i owo się zmieniło, to ryzykujemy, że skończymy jak bohater naszego filmu…

Takie i inne myśli nachodzą człowieka, gdy spędzi krótką chwilę z dala od cywilizacji. Ostatecznie każdy musi przejść swoją drogę w ciemnej dolinie, czy to krótką, czy to długą, aby przekonać się, czego pragnie i co jest jego celem. My po takim każdorazowym detoksie into the wild doceniamy wygodne łóżka, ciepłe kaloryfery, kolację z przyjaciółmi, miejskie światełka i wesoły szum galerii handlowej. A może po prostu starzejemy się, bo jakoś tak z większą życzliwością i spokojem spoglądamy na te nasze cywilizacyjne dzieła i dziełka… Cokolwiek to jest – jest dobre. Tu i teraz.

Musisz poszukiwać tego, by stać się pustą kartką.
Musisz pragnąć, by pozostała niezapisana.
Żadnych wyborów tego lub owego,
Żadnego “jestem dobry, ponieważ”.
Ani też “nie jestem dobry, ponieważ”.
Ani ekscytacji, ani nudy.
Pozostając Niczym,
Niewybraną dziewicą,
I również niewybierającą, po prostu pustą.
Żadnego scenariusza, jak rozpocząć dzień,
Żadnego wzmocnienia czy osłabienia tożsamości,
Aby uczynić się bardziej lub mniej wartościowym.
Nic interesującego, nic nieinteresującego,
Nic za czymś i nic przeciw czemuś,
Nic do przywołania z dnia poprzedniego,
Nic do oczekiwania w dniu dzisiejszym.
Po prostu ja, nagi, odsłonięty,
Żadnego ja do poprawienia, zmiany czy
znalezienia
Nic do oceny jako dobre czy złe,
Ważne lub nieważne,
Godne lub niegodne,
Stoję i czekam, ani silny, ani bezsilny,
Na Ciebie, abyś nadał mi imię,
Na Ciebie, abyś popatrzył mi w twarz,
Na Ciebie, abyś napisał scenariusz,
Na Ciebie, abyś mnie pocałował.
Czas i sposób wybierzesz sam.
Zawsze tak robisz.
I to zawsze jest dla mnie o wiele lepsze.
/ R. Rohr “Nagie teraz” /

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *