U Pana Boga za miedzą

Słoneczne, letnie popołudnie. Ciepłe promienie muskają policzki. Wkoło cisza, słychać tylko brzęczenie pracowitych pszczół.
Koniec Polski, zjednoczonej Europy, świata niemalże.
Maleńka wioska, która doświadczyła wszystkiego co złe, mimo próśb do Najwyższego.
Przechodziła z rąk do rąk Polaków, Niemców, Rosjan.
Wywłaszczana, ewakuowana, mordowana i palona, trwała na przekór.
Aż nastał spokój, którego tak tęsknie wyczekiwano.
Dziś jednak nikt już nie chce mieszkać na krańcu rzeczywistości.
Ostatni sołtys został odwołany w 2011. Pozostały słowa skierowane do Boga…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *